sobota, 30 sierpnia 2014

Rozdział 3

Obudził mnie mój nieznośny budzik o godzinie 7:30. Do cholery czemu ustawiłam sobie na dzwonek piosenkę której nienawidzę? Odpowiedź jest prosta. Jak ją usłyszę to szybciej wstanę aby wyłączyć przeraźliwie dzwoniące urządzenie. Wiem sprytne a jak dobrze działa. O czym to ja mówiłam? Ah pamiętam. Gdy już wyłączyłam budzik, wstałam z łóżka i skierowałam się do szafy z której wyjęłam biały crop top z batmanem, czarne leginsy i białe długie air force. Położyłam rzeczy na łóżko i jedynie z ręcznikiem, kosmetyczką i bielizną weszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i nałożyłam bieliznę a na mokrych włosach ułożyłam coś w rodzaju turbanu z ręcznika. Wróciłam do pokoju i zobaczyłam moją współlokatorkę siedzącą przodem do mnie a na przeciwko niej siedział jakiś chłopak. Był do mnie tyłem więc nie widziałam jego twarzy. Jednak z tyłu jak zobaczyłam to miał czarne postawione do góry włosy, czarną skórzaną kurtkę z podwiniętymi rękawami które idealnie ukazywały tatuaże na rękach chłopaka. Gadali przyciszonymi głosami ale mimo to miałam w głębokim poważaniu o czym mówią. Trzasnęłam drzwiami od łazienki i wtedy dopiero na mnie spojrzeli. Zobaczyłam przed sobą dwuznaczny uśmiech nikogo innego jak Zayn'a.
-Chyba częściej będę tu przychodził rano jak mają być takie widoki-stwierdził z wyczuwalną chrypką w głosie przy czym większość dziewczyn albo by się zawstydziła albo miałaby mokro w gaciach. Ale ponieważ jestem syrenką nie czuje czegoś takiego jak wstyd ani nie mam mokro bo Zayn mnie nie interesuje.
-Co on tu robi?
-Musieliśmy coś obgadać...
-Ja tu nadal jestem królewno.
-Okej. Cieszę się twoim odkryciem Zayn-powiedziałam oschle co chyba się nie spodobało mulatowi bo podszedł do mnie i przycisnął do ściany napierając na mnie całym ciałem. Przysunął twarz do mojego ucha i wyszeptał przygryzając płatek mojego ucha.
-Nie mów do mnie takim tonem kotku. Jeszcze może tego nie wiesz ale niedługo będziesz krzyczała moje imię, będziesz jęczeć pod mną. Obiecuje ci to.
Odsunął się ode mnie z uśmiechem i powiedział Olivii, że musi już iść. Chwilę stałam na środku pokoju dopóki się nie ocknęłam. Podeszłam do łóżka i włożyłam na siebie przygotowany wcześniej komplet ubrań na dzisiaj. Wzięłam torbę i pożegnałam się z Olivią, która dzisiaj ma zajęcia przełożone z rana na po południe wtedy kiedy ja mam już wolne. Do budynku uniwerka doszłam jakieś 5 minut przed rozpoczęciem zajęć. Usiadłam w pierwszym rzędzie i wyjęłam z torby laptopa i czekałam na profesora i resztę studentów. W końcu się doczekałam studentów a chwilę po nich wszedł profesor. Byłam w wielkim szoku bo profesor był przystojnym, wysokim blondynem. Wszystkim dziewczynom od razu się spodobał mnie również.
-Nazywam się Riker Lynch. Będę waszym profesorem od muzyki przez najbliższe kilka lat. Jak chcecie mówcie do mnie po imieniu bo mam 20 lat więc jestem niewiele starszy od was. Teraz sprawdzę listę i przejdziemy do zajęć-byłam ostatnia na liście więc trochę czasu minęło zanim wyczytał moje imię-Rebecca Harris-wstałam i prawie od razu usiadłam a on patrzył na mnie z uśmiechem dość długo zanim ktoś z pierwszego rzędu nie chrząknął. Riker się zarumienił i zaczął temat. Po godzinie nadal nic nie rozumiałam tego co Riker tłumaczył. Zebrałam już swoje rzeczy kiedy Riker mnie zawołał.
-Tak?
-Po twojej minie na zajęciach stwierdzam, że nie rozumiałaś.
-Tak to wszystko jest dla mnie trudne. Mimo, że z muzyki jestem niezła.
-Może chciałabyś skorzystać z korepetycji?
-Naprawdę?
-Jasne to nie problem.
-Super dzięki Riker.
-To kiedy masz czas?
-Codziennie po godzinie 14 bo wtedy kończę ostatnie zajęcia.
-Okej to może przyjdę do ciebie dzisiaj około 16. Co ty na to?
-Jestem za. Tu jest mój akademik i numer pokoju-zapisałam mu na kartce potrzebne informacje.
-Do zobaczenia Rebecca.
-Do zobaczenia.
Wyszłam z sali i poszłam na kolejne zajęcia. Tym razem była to nauka gry na instrumencie. Najpierw mamy gitarę. Mogę stwierdzić z czystym sercem, że szło mi najlepiej ze wszystkich. Potem poszłam do pokoju i akurat Olivia szykowała się na swoje zajęcia. Chwilę po godzinie 15 wyszła a ja zaczęłam się szykować do korepetycji. Pokój był czysty więc o tyle lepiej. Poszłam do łazienki i poprawiłam makijaż. Jak wróciłam do pokoju na moim biurku położyłam książki od muzyki a obok postawiłam moje krzesło i Olivii. Moment później usłyszałam pukanie. Poszłam i otworzyłam drzwi w których stał Riker. Wpuściłam go do środka i oboje usiedliśmy przy biurku. Siedzieliśmy bardzo blisko bo blondyn zapomniał podręcznika.
Po paru godzinach nauki już jako tako łapałam o co chodziło. Od kilku minut siedzieliśmy na moim łóżku i rozmawialiśmy spokojnie bo Olivia napisała, że nie będzie jej co najmniej do północy bo jest u Dick'a. Także siedzieliśmy i rozmawialiśmy dosłownie na wszystkie tematy. Nawet o naszych przeżyciach miłosnych. Powiedział mi ile miał dziewczyn, ile razy się całował i ile razy uprawiał seks wzamian ja miałam mu powiedzieć to samo. Wyglądało to mniej więcej tak ---> on miał 10 dziewczyn a ja 5 chłopaków, całował się równo 13 razy a ja 20, był w łóżku z 15 dziewczynami a ja z 15 chłopakami. Gdy zjechaliśmy na temat całowania przybliżył się do mnie tak, że ja miałam nogi owinięte wokół jego pasa a on swoje miał wokół mojego. Byliśmy bardzo blisko. Chwilę byliśmy w ciszy jednak nie aż tak długo bo złączył nasze usta w namiętnym pocałunku który trwał kilka minut. Dopóki do pokoju nie wparowała Olivia z Melanie. Oderwałam się od niego i spojrzałam na nie przerażona.
-Dzień dobry panie Lynch.
-Cześć dziewczyny-wstał szybko z łóżka, wziął torbę i podszedł do drzwi-Do zobaczenia jutro Rebecca.
-Pa Riker-wyszedł szybko.
Zamknęłam za nim drzwi i usiadłam z powrotem na moim łóżku a dziewczyny patrzyły na mnie z otwartymi ustami. Spojrzałam na nie znowu.
-Co?
-Jak to co? To był pan Lynch! Najprzystojniejszy profesor na całym uniwersytecie-krzyczała Mimi z bananem na twarzy.
-No i co w związku z tym?
-Co?! Dziewczyny przed chwilą całowałaś się z największym przystojniakiem z nauczycieli! Wszystkie dziewczyny próbują zwrócić na siebie jego uwagę! Czy ty masz z nim romans? Jesteście razem?-również krzyczała z uśmiechem Olivia.
-Nie jestem z nim i nie mam z nim romansu. Tylko się pocałowaliśmy.
-A co on tu robił w ogóle?
-Dawał mi korki.
-Korki z całowania?!
-NIE! Z jego przedmiotu. Po kilku godzinach skończyliśmy i zaczęliśmy rozmawiać na różne tematy...
-Na jakie?
-Hmmm... Na przykład powiedział mi ile miał dziewczyn, ile razy się całował i ile razy uprawiał seks a ja mu to samo.
-O kurwa!! Nie wierzę że gadałaś z nim o takich rzeczach-wrzasnęła uradowana Olivia-no to teraz powiedz nam ile miał dziewczyn, ile razy się całował i ile razy uprawiał seks. O tobie też. Teraz!
- On miał 10 dziewczyn a ja 5 chłopaków, całował się równo 13 razy a ja 20, był w łóżku z 15 dziewczynami a ja z 15 chłopakami.
-O kurwa nieźle.
-Dobra weź się Oli. Idę spać jestem padnięta.
Poszłam do łazienki się przebrać i wróciłam do pokoju aby się położyć. Wszystko zajęło mi około 20 minut więc to mój rekord. Zasnęłam w ekspresowym tempie przez wrażenia z dzisiaj.
Obudziłam się późno w nocy przez wycie syreny alarmowej. Zobaczyłam, że Oli szybko wstaje z łóżka więc zrobiłam to samo. Obie założyłyśmy buty i wybiegłyśmy z pokoju. Nagle poczułam smród spalenizny i dymu. Biegłyśmy w kierunku najbliższych drzwi przeciw pożarowych i wybiegłyśmy na plac przed budynkiem akademika. Były tam wszystkie dziewczyny zamieszkujące ten budynek i jedna z nich zadzwoniła po straż pożarną. Pani Lea kierowniczka budynku przeczytała listę osób i z przerażeniem stwierdziła, że nie ma wśród nas jednej dziewczyny-Mackenzie Floyd. Żadna z obecnych na placu nie widziała jej nigdzie. Postanowiłam uruchomić moje syrenie moce żeby przeczytać myśli Mackenzie i stwierdzić gdzie jest. Krótką chwilę później usłyszałam jej głos w mojej głowie. Była w pokoju, który zamieszkuje sama i to dlatego nikt jej nie widział.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz