Mam na imię Rebecca Harris. W tym tygodniu skończę upragnione
osiemnaście lat. Mieszkam w Sydney, w Australii. Kocham to miejsce.
Co
do mojej rodziny, nie jest wielka. Mam młodszą siostrę Lilianne, która
nie dawno skończyła trzy lata. Moja mama jest cenioną prawniczką.
Świetnie radzi sobie w swoim fachu. Pracuje nie tylko w Australii ale
też często wyjeżdża bronić ludzi w innych krajach. Jej praca jest naszym
jedynym źródłem dochodu, gdyż mój tata… no cóż. Nie żyje. Więc
utrzymujemy się z dość wysokiej pasji mamy. Oczywiście nie śmiem nawet
narzekać, bo mamy wszystko czego potrzebujemy… no może poza jej czasem.
Jeśli
jest w domu to z reguły bardzo krótko duszą wciąż będąc na swoich
częstych wyjazdach. Telefon rzadko opuszcza jej dłonie, a podniesiony i
autorytarny głos odbija się po ścianach naszego domu. Cóż… Ja i Lil nie
mamy jej tego za złe, bo taka jest jej praca. Nie pozostaje nic innego
jak akceptacja i zrozumienie.
Ugh, może zmieńmy temat.
Zawsze
interesowała mnie muzyka. Chodziłam na różne kursy i lekcje dodatkowe.
Uczęszczałam do szkoły muzycznej, śpiewałam i pisałam piosenki kiedy się
dało, a poza tym, umiem grać na kilku instrumentach. To od zawsze było
moją pasją i sposobem na życie, więc dlatego złożyłam podanie o
przyjęcie i przydzielenie mi pełnego stypendium na uniwerku w Chicago.
Tak wiem, odważne, ale wiecie co?
Udało
się w cholernych stu procentach! Dostałam się do prestiżowej szkoły w
Chicago. Oczywiście musiałam im jeszcze zaprezentować moje szerokie
umiejętności, które jedna z egzaminatorek nazwała ‘talentem muzycznym’.
Zaprezentowałam moją ostatnia piosenkę "Come and get it". Cóż, po kilku
zaskoczonych spojrzeniach dodali tylko, że jestem dobra więc lecę do USA
na
studia. Oh! Gdy się tam znajdę, moje marzenia staną się prawdą.
Mam
tylko nadzieję, że mój ‘talent muzyczny’ szybko zostanie odkryty. Ah! I
zobaczę się z Melanie! Moją kuzynką, która razem ze mną zacznie studia w
nowej szkole. Szalone, co nie?
------
Poprzedni prolog był nudny i dziwny. Dziękuje @Niektyty Krytyk za uświadomienie mi tego i napisanie powyższego prologu.
Perrie